Zapowiadal sie pienkny dzionek lecz steli wlosy byly brudne jakby czymś poskejane.... tak sie lepiły ze biedulka musiala isc do weterynarza po maść czy jakis srodek do wytepienia tego. w drodze do weterynarza malkolma stela spiewala piosenki ludowe aby umilic sobie droge oj dana dana moja fujara - spiewala stela. nagle z krzakuw błysnom piorun i pojawila sie szczurzyca biba. wlazła ona na wlosy steli i zaczela je lizac swoim pyszczkiem. stela sie wnerwila bo weterynarz juz zamkną swoja przychodnie . szczurzyca wyczyscila wlosy steli aa stela krzykla : ala moje wlosy!! ! wylatuje z nich pylek!! szczurzyca dalej lizala nie przestawala i odpowiedziala: to lupiez!!!!!!!!!!!!!!!!! na to stela: nieprawda!! to magiczny pylek!!
koniec
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz